Przejdź do treści
Karp Posen
Drewniany pomost wchodzący w jezioro o poranku

Rybomania oczami kogoś, kto przyjechał tylko popatrzeć

Największe targi wędkarskie w Europie, trzy dni, dwadzieścia kilometrów przejścia po halach i jedna rzecz, którą naprawdę warto było zobaczyć.

Rybomania odbywa się w Poznaniu, czyli piętnaście minut od mojego domu, więc nie miałem wymówki. Trzy dni, cztery hale i tłum, jakiego nie widziałem na żadnej innej imprezie wędkarskiej.

Sprzętu jest tyle, że po dwóch godzinach przestaje się go widzieć. Kołowrotek za trzy tysiące wygląda tak samo jak kołowrotek za trzysta, jeśli obejrzało się ich sto z rzędu.

Wnętrze hali targowej z rzędami stoisk wędkarskich
Cztery hale. Po dwóch godzinach cały sprzęt wygląda tak samo.

Po co tam w takim razie jechać

Dla ludzi. Spotkałem trzech kolegów, z którymi łowiłem dwadzieścia lat temu i z którymi kontakt urwał się razem z zamknięciem starego sklepu wędkarskiego na Grunwaldzkiej. To było warte całego biletu.