
Pierwsza dwudziestka sezonu przyszła w najgorszą pogodę
Padało od rana, ciśnienie spadało, a wszyscy mądrzy ludzie siedzieli w domu. Czasem warto być tym niemądrym.
Istnieje przekonanie, że przy spadającym ciśnieniu karpie nie żerują. Powtarzam je od lat, a potem regularnie łowię największe ryby dokładnie wtedy, kiedy według tej teorii nie powinienem złowić niczego.
Bnińskie jest żyzne. Ryby mają tam tyle naturalnego pokarmu, że przez większość roku ignorują wszystko, co im podasz. Ale kiedy przyjdzie załamanie pogody i woda się zamiesza, zaczynają szukać.

Zostałem osiem godzin w deszczu i wróciłem przemoczony do bielizny. Warto było.
Czytaj dalej
Inne wypady

Zanęta na sierpień: co u mnie działa, a co przestało
Po dwudziestu latach mam już swoje przyzwyczajenia. Kilka z nich w tym roku musiałem zweryfikować — woda jest cieplejsza niż kiedyś.

Trzy noce na Powidzkim i jeden karp, który wszystko zmienił
Pojechałem na dwie noce, zostałem trzy. Woda była przejrzysta jak szkło, ryby ostrożne, a wszystko rozegrało się w ostatnich czterdziestu minutach.

Amur z rozlewiska, czyli jak zmarnować cztery godziny i nie żałować
Brodzenie po pas w mule, komary wielkości wróbla i jedna ryba, która zerwała mi dwa zestawy, zanim dała się wyprowadzić.
