
Jedna noc na Kowalskim, kiedy nie ma się czasu na więcej
Wyjazd po pracy, rozstawienie o dwudziestej, zwijanie o szóstej rano. Da się i taka sesja ma sens.
Nie każdy ma trzy dni wolnego. Ja przez większość roku mam jedną noc w tygodniu i to wystarczy, żeby złowić przyzwoitą rybę — pod warunkiem, że nie traci się czasu na szukanie.
Jak przygotować szybką sesję
- Zestawy wiązane w domu, gotowe w pudełku — nad wodą tylko wpinam
- Jedno sprawdzone stanowisko, żadnych eksperymentów
- Zanęta przygotowana wcześniej, w wiadrze, gotowa do wyrzucenia
- Namiot rozstawiany w pięć minut, bez podłogi i dodatków

Od zaparkowania do pierwszego zestawu w wodzie: dwadzieścia dwie minuty. Branie przyszło o 2:40, karp 11,2 kg, o szóstej byłem w drodze do pracy.
Czytaj dalej
Inne wypady

Zanęta na sierpień: co u mnie działa, a co przestało
Po dwudziestu latach mam już swoje przyzwyczajenia. Kilka z nich w tym roku musiałem zweryfikować — woda jest cieplejsza niż kiedyś.

Trzy noce na Powidzkim i jeden karp, który wszystko zmienił
Pojechałem na dwie noce, zostałem trzy. Woda była przejrzysta jak szkło, ryby ostrożne, a wszystko rozegrało się w ostatnich czterdziestu minutach.

Amur z rozlewiska, czyli jak zmarnować cztery godziny i nie żałować
Brodzenie po pas w mule, komary wielkości wróbla i jedna ryba, która zerwała mi dwa zestawy, zanim dała się wyprowadzić.
